• 1.jpg
  • 2.jpg
  • 3.jpg
  • 4.jpg
  • 5.jpg
  • 6.jpg

Program 2014-2018

strzalkaProgram Towarzystwa Przyjaciół Będzina na lata...

więcej...

 

Myśli ciekawe

"W polityce daleko posuwają się tylko ci, którzy nie wiedzą, dokąd zmierzają"

Ch. Talleyrand

finalista VII edycji konkursu

strzalkablog roku

z archiwum mo z ramka Pamiętam jak wielkie wrażenie zrobił na mnie Gladiator w reżyserii Ridleya Scotta, gdy w 2000 roku wchodził na ekrany kin. Od lat regularnie pogrążam się w muzyce z tego filmu. Może dlatego ostatnio baczniej zacząłem się przyglądać postaci Kommodusa, którą w filmie zagrał Joaquin Phoenix. Jeśli przymkniemy oko na historyczne detale to filmowcy dość dobrze sportretowali tego cesarza.

Kommodus był kompletnie nieudanym potomkiem Marka Aureliusza, zakompleksionym, zawsze stojącym w cieniu wielkiego poprzednika. Stary cesarz zmarł nagle podczas jednej z wielu kampanii wojennych jakie prowadził w nieprzebytych borach dzikiej Germanii. Jego śmierć była na tyle tajemnicza i niespodziewana (mimo mocno już podeszłego wieku), że z miejsca pojawiły się plotki o udziale Kommodusa w tej tragedii. Zręcznie wykorzystali to autorzy „Gladiatora", łącząc losy obu postaci z filmowym Maximusem.

Wróćmy jednak do Kommodus. Bez większych oporów przejmuje on władzę nad wojskiem i zawiera rozejm z barbarzyńskimi mieszkańcami środkowej Europy, rezygnując przy tym z jakichkolwiek zdobyczy. Swą decyzją Kommodus niweczy wieloletnie wysiłki ojca. Nie jest to jednak oznaka pokojowej natury młodego cesarza, lecz raczej ewidentnego braku dojrzałości i cierpliwości. Kommodus (wzorem ojca) czym prędzej pragnie odbyć triumfalny wjazd do Rzymu. Tak się dzieje. Rusza na południe i kilka tygodni później jest owacyjnie witany przez opłaconych w tym celu najuboższych mieszkańców wiecznego miasta. To jego wielki dzień, ale jest jeszcze coś. Stolica antycznego świata oferuje liczne rozrywki, których nie było na dalekich rubieżach Imperium Romanum.

W Rzymie Kommodus do woli korzysta z uciech życia. Ku uciesze gawiedzi przez kilkaset dni organizuje liczne występy aktorów i tancerzy, wyścigi rydwanów, pokazy siłaczy i walki gladiatorów, wreszcie słynne orgie. Egzaltacja ludu osiąga apogeum, tym bardziej że Kommodus (nie zważając na cesarską godność) sam występuje na arenie ubijając dzikie zwierzęta lub pojedynkując się z młodymi wojownikami. Głód wrażeń staje się coraz większy. Wizyty w domach publicznych i miłosne hulanki zajmują mu całe dnie. Nie jest jednak w stanie nasycić swego apetytu. Narcystyczna potrzeba szacunku i uwielbienia coraz częściej daje o sobie znać. Wówczas niegroźny amator krwawych igrzysk i miłosnych uciech zamienia się w tyrana.

Zaczynają się procesy, fałszywe oskarżenia, prześladowania, wymuszone samobójstwa i egzekucje. Wszystko to jest źródłem dzikiej satysfakcji dla ego młodego władcy. Represje te dotykają głównie związanych z poprzednikiem wpływowych polityków. Najbliżsi współpracownicy Kommodusa i zwykły lud z początku cieszą się z niedoli starych i niegdyś wpływowych senatorów, ale do czasu.

Władca pogrążał się w coraz to większym obłędzie, a to zaczyna niepokoić jego najbliższe otoczenie. Zgorszone i zastraszone elity w skrytości wypowiadają mu posłuszeństwo. W „Gladiatorze" Kommodus ginie na piasku areny w walce z śmiertelnie rannym Maksymusem, a mieszkańcy Rzymu (pod wrażeniem tego pojedynku) budzą się z czarnego snu niekończących się igrzysk. Prawdziwa historia końca tyrana jest jednak znacznie mniej kolorowa. Ulubiona nałożnica Kommodusa dodaje mu trucizny do jedzenia, ale dawka jest zbyt mała i cesarz tylko poważnie choruje. Kilka dni później osłabionego torsjami władcę zadusił jeden z jego ulubionych nadwornych siłaczy.

Tak kończy się historia cesarza, który chciał by historia uznała go wielkim, bez wielkich czynów. Któremu wydawało się, że ludzie to bezwładne pionki na szachownicy, którymi dowolnie może rozporządzać.

Będzin, 28 czerwca 2012

Joomla 3.0 Templates - by Joomlage.com