• 1.jpg
  • 2.jpg
  • 3.jpg
  • 4.jpg
  • 5.jpg
  • 6.jpg

Program 2014-2018

strzalkaProgram Towarzystwa Przyjaciół Będzina na lata...

więcej...

 

Myśli ciekawe

"W polityce daleko posuwają się tylko ci, którzy nie wiedzą, dokąd zmierzają"

Ch. Talleyrand

finalista VII edycji konkursu

strzalkablog roku

z archiwum mo z ramka Wykorzystując niefortunny zapis w umowie, za pieniądze podatników (tak, nas wszystkich) urzędnicy na polecenie prezydenta cenzurują lokalne media, zastraszając dziennikarzy ingerują w scenariusz reportażu i piszą swoją, całkowicie twórczą i niemającą nic wspólnego z prawdą wersję afery Komoniewskiego i Guziała. Czy prawda się obroni?

W tym miejscu miał być zamieszczony link do reportażu, ale Urząd nakazał zdjęcie materiału, który sam wcześniej ocenzurował.

Pytacie sporo w ostatnich dniach o aferę Komoniewski – Guział, o to czemu nie zabieram zdania w tym gorącym temacie, czemu nie piszę o sprawie na blogu. Zapowiedź niniejszego tekstu czytało niemal tysiąc osób! Jestem Wam zatem winny te kilka słów, które nie ukrywam, piszę ze sporą dawką zażenowania i niesmaku.
Przychodzi Komoniewski do Guziała, czyli prawie jak w Rywin Gate. Prezydent uchachany wciąż utrzymuje, że to tylko głupi żart burmistrza Ursynowa, że wcale nie są kolegami i w sumie nic takiego się nie stało. No niestety, mnie (i innym uczciwym ludziom) do śmiechu już nie jest. Prezydent może powoływać i odwoływać kolejne rady nadzorcze wedle swojego uznania, ale w tej sprawie niesmak budzi sposób, w jaki Pan Łukasz rozporządza naszym gminnym majątkiem. Odwiedza burmistrza Ursynowa, obiecuje zadośćuczynić mu finansowo za jakieś urojone krzywdy, a na koniec powołuje go do rady nadzorczej największej będzińskiej spółki przez telefon. Ewidentnie mylą się Komoniewskiemu własność prywatna z publiczną, a tymczasowa funkcja reprezentanta gminy z absolutnym władcą pokroju Ludwika XIV. Innymi słowy, mówimy tu o pogwałceniu dobrego obyczaju, elementarnej kultury i klasy, również politycznej. Dla mnie to jeszcze jeden dowód na potwierdzenie tezy, że Łukasz Komoniewski nie dorósł do urzędu, na który powołali go mieszkańcy Będzina.
Polityczna mafia, czyli pajęczyna z przypadku. Pan Łukasz miał do mnie widoczny żal za użycie w jednej z publicznych wypowiedzi określenia „polityczna mafia". Ale jak inaczej określić sieć wzajemnych powiązań i układów, łączącą wybranych działaczy SLD (lub ich rodziny) w Dąbrowie Górniczej, Będzinie i Częstochowie, a teraz twórczo rozciągniętej przez Łukasza Komoniewskiego na warszawski Ursynów? Ludzie z otoczenia prezydenta w kuluarach pukają się w czoło i mówią: „Marcin, po co się ciskasz, wszyscy tak robią, czemu my mamy być gorsi?" No właśnie – po pierwsze nie wszyscy tak robią! A nawet jeśli, to ten prezydent wygrał tylko dzięki swojemu hasłu –„Czas na zmiany" i chyba warto o tym pamiętać.
Nadzwyczajna sesja. Pan Łukasz stwierdził, że zwołana przez opozycję nadzwyczajna sesja Rady Miejskiej to polityczny teatr i nie wnosi ona nic nowego do sprawy. Zgadzam się z tym w 100%, tyle tylko, że winę za to ponoszą nie wnioskodawcy, a osoba, która przez kilka godzin skutecznie unikała odpowiedzi na kluczowe pytania. Taktyka prezydenta była prosta - gadać dużo, nie na temat, oskarżać i straszyć, zamiast przyznać się do błędu i wytłumaczyć z własnych win. Łukasz Komoniewski, co przyznaje jego otoczenie, ma z tym ostatnim wyraźny problem. Pewnie dlatego próbował wszelkimi możliwymi sposobami nie dopuścić do tej sesji, m.in. naciskając na wnioskodawców, by wycofali oni swój wniosek oraz proponując godzinę 4 rano w niedzielę, jako termin zwołania posiedzenia rady. Co przykre, znalazł tu oparcie wśród kilku kolegów z Rady, również z mojego klubu. Pytanie - co chciano w ten nieudolny sposób ukryć?
Kłamstwa Pana Łukasza. Skandal z aferą peselową (ładna nazwa) i sesją nadzwyczajną nie kończy się wcale na kilku pytaniach bez odpowiedzi, zastraszaniu i kneblowaniu ust opozycji. Nie kończy go nawet próba zwolnienia z pracy jednego z wnioskodawców – radnego Janusza Herpla. Próba dodajmy, z którą prezydent jak sam stwierdził, nie miał nic wspólnego i nie należy łączyć tego z polityką i pytaniami radnych o aferę z Guziałem. Prawdziwym skandalem jest to, co działo się (i pewnie dzieje) wokół reportażu z sesji w Kanale 99. Otóż na stronie lokalnej telewizji dopiero po dwóch dniach znalazł się materiał ocenzurowany i zmanipulowany przez miejskich urzędników, którzy, widać, musieli się powołać na niefortunny zapis w umowie miedzy Urzędem, a właścicielami stacji. Ingerencja władzy była do tego stopnia bezczelna i ordynarna, że całkowicie wypaczyła relację wydarzeń z sesji, przywodząc przy okazji na myśl osiągnięcia propagandystów Trzeciej Rzeszy, czy głębokiego komunizmu. Redakcja – czując widać ten sam niesmak, co wszyscy uczciwi czytelnicy teraz, opatrzyła reportaż grafiką „wykonano na zlecenie Urzędu Miejskiego w Będzinie", ale i to propagandziści prezydenta postanowili wyciąć, ingerując raz jeszcze w działania autonomicznej i niezależnej przecież telewizji. A wszystko dodajmy, za pieniądze podatników, a nie prywatne fundusze prezydenta. I to najlepszy dowód na to, że Łukasza Komoniewskiego afera z Guziałem niczego mądrego nie nauczyła.


Będzin, 2 września 2013

Joomla 3.0 Templates - by Joomlage.com