• 1.jpg
  • 2.jpg
  • 3.jpg
  • 4.jpg
  • 5.jpg
  • 6.jpg

Program 2014-2018

strzalkaProgram Towarzystwa Przyjaciół Będzina na lata...

więcej...

 

Myśli ciekawe

"W polityce daleko posuwają się tylko ci, którzy nie wiedzą, dokąd zmierzają"

Ch. Talleyrand

finalista VII edycji konkursu

strzalkablog roku

z archiwum mo z ramka Aktualności Będzińskie – lokalny miesięcznik, 27 tysięcy egzemplarzy plus kolportaż, a wszystko to z naszych podatków. Warto przyjrzeć się bliżej będzińskiej samorządówce. 

Małe kłamstewka pisze się tu małymi literkami. Dla przykładu - tuż pod tytułem znajduje się informacja, że gazeta jest bezpłatna, a każdy kto ma choć trochę oleju w głowie wie, że niestety w życiu nie ma nic za darmo. Sponsorami promocji władz gminy jesteśmy my – podatnicy. Koszty wydania gazety – jak wiele wydatków promocyjnych miasta – spowija mgiełka tajemnicy. Rocznie wedle moich szacunków wydajemy na AB przynajmniej 50 tysięcy złotych plus utrzymanie redakcji - w tym wypadku jednoosobowej, w postaci przesympatycznej Pani Redaktor.
Duże kłamstwa pisze się już znacznie większą czcionką. Generalnie w Będzinie jest super, w odróżnieniu od tego jak źle było kiedyś. Od grudnia 2010 trwa nad Przemszą nieprzerwane pasmo sukcesów - same imprezy i inwestycje, uśmiechnięte dzieciaki i usportowieni atleci. Ale każdy sukces musi mieć swego ojca i ten nasz ma. Pierwszoplanowy bohater najmniejszego nawet tekstu – Pan Prezydent, najczęściej wymieniane nazwisko - Komoniewski, bohater co drugiego zdjęcia – Łukasz. Skutecznie z naszym bohaterem konkuruje jedynie logo z hasłem „Będzin górą!”
Gdzie indziej nie jest lepiej – to prawda. Wszędzie samorządówki ukazują się za pieniądze samorządu i pod ścisłą jego kontrolą. Piszą zatem o sukcesach, milczeniem zbywając porażki, wychwalają pod niebiosa włodarzy, ich popleczników no i radnych. AB twórczo i zdecydowanie wybija się na tym polu ponad przeciętność. O radnych – opozycyjnych pisze się u nas źle, przedstawiając ich działania i wypowiedzi w kontrze do sukcesów miasta, a konkretnie w kontrze do koalicji na czele z najlepszym, pierwszym i jedynym.
A zatem - gadzinówka. Tak to AB z gazety samorządowej staje się powoli pismem propagandowym – znaną z historii gadzinówką, podobną do okupacyjnego Kuriera Warszawskiego, czy Komsomolskiej Prawdy. Władza już nie tylko promuje sama siebie, wrzucając jedynie wygodne tematy, ale zaczyna zwalczać politycznych przeciwników, przedstawiając swoją wizję prawdy – najbliższą trzeciej prawdzie tischnerowskiej. I tak – radni PO wstrzymując się w głosowaniu nad zeszłorocznym budżetem, stali się nagle zaciętymi wrogami budowy strefy aktywności i skateparku. Przecież doskonale było wiadomo, że cieszyły ich ujęte w planie budżetowym inwestycje, a buntowali się jedynie przeciwko tym inwestycjom, które się w nim nie znalazły. Idźmy dalej - we wrześniowym AB, w ekskluzywnym wywiadzie z prezydentem, kolejni radni, ukryci pod pseudonimem siedmiu bezimiennych opozycjonistów, są przedstawieni jako pieniacze, którym przeszkadza nie tyle Pan Guział i styl w jakim Łukasz Komoniewski załatwił mu pracę przez telefon, co inwestycje – przypadkowo zestawione w formie fotografii tuż obok. Sprytnie!
A może dialog na łamach AB? Chciałbym móc Wam obiecać jakieś sprostowanie, dwa słowa od drugiej strony, w formule dajmy na to ekskluzywnego wywiadu z jednym z trzech potencjalnych kandydatów na będzińskiego prezydenta (odsyłam do wypowiedzi prezydenta w AB), ale jak znam życie to w październikowym numerze znów tylko jedynie słuszna opcja będzie chwaliła kolejne sukcesy Pana Łukasza.

Będzin, 16 września 2013

Joomla 3.0 Templates - by Joomlage.com