z archiwum mo z ramka Chciałem zatytułować ten tekst – „Ruszyła kampania”, ale to byłaby z mojej strony manipulacja, bo w Będzinie kampania trwa przecież w najlepsze już niemal cztery lata. Teraz tylko mocno przyśpieszy i stanie się (nad czym boleję) jeszcze bardziej agresywna. A my niestety będziemy musieli to wszystko wytrzymać. 

Zapasy w błocie. Ktoś powie – tak już być musi, polityka zawsze była i będzie pełna błota, agresji i negatywnych emocji. Otóż nie! Ja, ryzykując z miejsca oskarżenie o brak realizmu i daleko posuniętą naiwność, z tak postawioną diagnozą zgodzić się nie mogę. Polityka, a tym bardziej samorząd – zwłaszcza ten będziński, wcale taki być nie musi i zależy to tylko od nas – wyborców. Warto przemyśleć to w przeddzień rozpoczęcia kampanijnego zgiełku. 

Klęska urodzaju. Będzie w kim wybierać kochani, bo mamy prawdziwy wysyp kandydatów. Jak leśnym grzybom trzeba jednak będzie przyglądać się im uważnie. Jedne bywają trujące, inne jadalne, choć zdarzają się wśród tych drugich i te z robakiem – ale o tym może innym razem. Szansą na nową, lepszą jakość są być może bezpartyjni kandydaci - reprezentujący różne środowiska (również te bardzo lokalne) i startujący z mało znanych komitetów. A może cały „tort” podzielą między siebie starzy i wypróbowani gracze?

Na marginesie. Przy okazji tego skromnego tekstu chciałem poinformować Was – wiernych i niewiernych czytelników, iż - po dłuższych konsultacjach z gronem przyjaciół i współpracowników, podjąłem trudną dla mnie decyzję o nieubieganiu się w tym roku o fotel prezydenta miasta. Startuje w tych wyborach do Rady Miejskiej z listy bezpartyjnego Towarzystwa Przyjaciół Będzina, z mojego osiedla. Będę – jeśli taka będzie wola wyborców, reprezentował interesy mieszkańców Zamkowego, najlepiej jak potrafię, z dala od polityki i polsko – polskiej wojenki. 

Będzin, 18 września 2014

Joomla 3.0 Templates - by Joomlage.com