z archiwum mo z ramka  
Jest przełom lipca i sierpnia. Nie licząc nagłych burz, a miejscami gradobicia, od Bałtyku po Tatry słońce mocno przypieka. Mimo sezonu ogórkowego zdarzyło się jednak to i owo, kilka spraw w mojej ocenie wartych krótkiego komentarza.

W odpowiedzi na… Jednym z obowiązków prezydenta jest udzielanie odpowiedzi na interpelacje i zapytania radnych. Informacje te winny być zawsze zgodne ze stanem faktycznym i wiedzą włodarza, merytoryczne, wyczerpujące i konkretne – ot, typowe pisma urzędowe. Niestety obecny prezydent – chyba jedyny tak beznadziejny przypadek w kraju, nader często pozwala sobie w nich na osobiste wtręty, dywagacje i złośliwości. Może i nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, iż istota treści prezydenckich odpowiedzi często merytorycznie pozostawia wiele do życzenia, a momentami bywa pozbawiona jakiegokolwiek sensu. Oto kilka przykładów. Niedawno interpelowałem (nie pierwszy zresztą raz) o budowę miejsc parkingowych lub rozważenie wprowadzenia ruchu jednokierunkowego na ul. Jagiełły, w odpowiedzi czytamy, iż władza pytała zainteresowanych, którzy są przeciw. A jaki jest stan faktyczny – na ankietę odpowiedziały aż dwie osoby z ponad tysiąca mieszkańców tej części osiedla. Innym razem dopytywałem o szczegóły afery peselowej, kiedy Łukasz Komoniewski zatrudniał w radzie nadzorczej (przez telefon) burmistrza Ursynowa. Całą stronę pytań prezydent skwitował lakonicznym sformowaniem, że na te pytania odpowiedz już padła. Ostatnio pytałem o nie do końca jasne umowy (opiewające na znaczne sumy) zawierane między miastem, a jedną z katowickich kancelarii prawnych. I znów odpowiedź arcylakoniczna – nie ma żadnych umów zlecenie z tą kancelarią. W odpowiedzi na moje pytania o zobowiązania dłużne miasta pan Łukasz grzmiał pytając czemu służyć ma moje zainteresowanie kondycją finansową miasta i stałym jego zadłużaniem w tej kadencji. No właśnie - po co pytać, po co mieć wątpliwości, no i po co w ogóle myśleć, skoro za nas mieszkańców chętnie zrobi to sama władza.

Ludzie listy piszą. Stowarzyszenia skierowały tymczasem otwarty protest do szefa SLD Leszka Milera, w którym skarżą się na działania będzińskiego prezydenta. Z tego co wiem podpisać miało się pod nim jeszcze kilka osób, ale ostatecznie podpisy są tylko dwa - co nie znaczy, że liderzy innych będzińskich NGO-sów nie podzielają zawartych w nim tez. Może zamiast pisać do Millera po to, by wpłynął na nastawienie będzińskiego włodarza względem obywatelskości i społecznej aktywności mieszkańców, lepiej w dniu wyborów gremialnie podziękować już panu Łukaszowi. 

A kampania trwa mać! Ruszyła kolejna kampania promująca Będzin, co ciekawe głownie wśród jego mieszkańców. I chyba właśnie to powinno dać nam do myślenia. Jej koszt jest niewiadomy, spokojnie można go szacować w dziesiątkach tysięcy. Wiadomo za to kto zapłaci - ci sami podatnicy, którzy od kilku lat składają się na festiwal igrzysk ku czci. Cel kampanii „Tu mi się podoba” – lepsze samopoczucie mieszkańców - co pewnie uda się osiągnąć, bo same spoty mogą się podobać. No ale jest jeszcze ten drugi, ukryty cel. Dla wszystkich świadomych i logicznie rozumujących mieszkańców aż nadto oczywisty. 

Skoda po przejściach. Sprzedają słynną limuzynę z Interpromexu. W sumie to świetna oferta, autko mocno wypasione i woziły się nią koronowane głowy. Mimo, iż kupione dla prezesa największej będzińskiej spółki, to wcale przezeń nie użytkowana. Złośliwi twierdzą, że w ostatnich latach mocno eksploatowana przez jakiegoś młodego i narwanego kierowcę z ciężką nogą, ale za to garażowana. Problem dla przyszłego właściciela może tylko stanowić zaopatrzenie pojazdu w paliwo. Jak czytamy w ofercie skoda jeździ na „bęzynie”, a najbliższa stacja z takim paliwem znajduje się podobno gdzieś pod białoruską granicą. Ale cóż to za problem, wszak nasze władze, dla uatrakcyjnienia oferty, mogą przecież obiecać budowę bĘzynowej rafinerii i u nas. Wiadomo – kampania rządzi się swoimi prawami.

Wieści z północy. Hitem sezonu nad polskim morzem są maski z podobiznami polityków i celebrytów. Aż miło popatrzeć jak zgodnie obok siebie kołyszą się na wietrze uśmiechnięci – Ryszard Kalisz, pan Korwin Mikke, a nawet Barack Obama i Wladimir Putin. Póki co nie zaobserwowano podobizny miłościwie nam panującego będzińskiego prezydenta, ale pewnie dlatego, że to dopiero początek świetlanej kariery, która skończy się… Bóg jeden wiedzieć raczy jak i gdzie. 

Będzin, 1 sierpnia 2014

Joomla 3.0 Templates - by Joomlage.com