z archiwum mo z ramka Od Sasa do Lasa! Sporo wszelkiej maści przemyśleń nagromadziło się w mojej głowie w ostatnim czasie. Wiem też od Was – czytelników, że brakuje Wam mojej publicystycznej aktywności. A zatem przyszedł czas na to, by z tego i owego się wytłumaczyć. 

Buuuum! I koniec świata za nami. My, ludzie z przełomu wieku i tysiąclecia, mamy to szczęście, że jest to już trzeci, czy czwarty koniec świata w naszym życiu. Był czas przywyknąć – jak mawiała pawlakowa mamusia. Ale to nie koniec czarnych wizji. Ci sami wieszcze przepowiadają już na 2013 rok koniec nie świata ale Europy, a konkretnie Unii w kształcie jaki dzisiaj znamy. Upadek grozi też samej Polsce. Będzińskie Pytie dorzucają tu jeszcze coś od siebie, przewidując krach gminnych finansów. Spokojnie kochani, pożyjemy - zobaczymy.
Buty twardej opozycji mocno mnie już piją. Widać z nich wyrosłem - to prawda i mniejsza o to, kto mnie w te buty wsadził. W 2013 roku będę, pozostając przy swoich ocenach, znacznie mniej wylewny. Tyle w temacie mojego blogerskiego milczenia, a reszta to bzdury powtarzane przez matołków, którym wciąż się zdaje, że znają się na polityce.
Po co było zatem zaczynać? W tamtym czasie było to jak najbardziej potrzebne. Trzeba było rzucić trochę światła na nasze wspólne sprawy, pobudzając zainteresowanie mieszkańców światem (a raczej światkiem) lokalnej polityki. I to osiągnąć się udało, dowód – kilku lokalnych naśladowców i znacznie większa grupa odbiorców naszych tekstów. Ale Moim Okiem powstał również po to, by edukować głównych aktorów życia publicznego, wprowadzając nieco stylu i kultury. Tymczasem w praktyce moja internetowa publicystyka przyniosła mi, obok odrobiny uznania, pewnej popularności i setek wiernych e-czytelników, także dziesiątki wrogów - i to jak najbardziej niewirtualnych.
Zdrowy dystans, czy swobodny dryf ku koalicji? Zdecydowanie to pierwsze! Kto twierdzi inaczej zwyczajnie mnie nie zna, lub ocenia własną miarą. Nikt mnie nie kupił, bo też i ja niczego nie sprzedawałem. Ot, po prostu udało mi się zbudować pewien dystans do spraw bieżących, co pozwala wyciszyć zbędne emocje i umożliwia chłodną ocenę sytuacji. Z serca polecam wszystkim moim kolegom po fachu, bo jak widzę to właśnie taka terapia przydałaby się wielu spośród nich - i to od zaraz.
Co teraz pocznie radny Lazar? Skupię się na sprawach ważnych z punktu widzenia mieszkańców miasta, ale i mojej dzielnicy. Nie ma i nigdy nie będzie mojej zgody na to by Zamkowe (tak jak niegdyś Syberka) stało się zapomnianą dzielnicą. Będę jeszcze bliżej ludzkich spraw i zdecydowanie dalej od polityki. A o naszych miejskich sukcesach, moich pomysłach i pozytywnej energii będę informował w 2013 roku na łamach odnowionej strony marcinlazar.pl. Trzeba też wspomnieć w tym miejscu o obchodach 10-lecia istnienia Klubu Absolwenta i wielkich projektach, jakie wspólnie z młodymi ludźmi będziemy z tej okazji realizować w naszym mieście.
Nadal w dobrym Towarzystwie. Nie oznacza to wcale zmniejszenia mojej aktywności w Towarzystwie Przyjaciół Będzina, jest wręcz przeciwnie! Wciąż należeć będę do grupy najaktywniejszych członków TPB. Mamy szereg nowych, ciekawych pomysłów na funkcjonowanie naszej organizacji w realiach XXI wieku. Wspólnie, w dobrej atmosferze (co obiecaliśmy sobie z prezesem Szydło) sprawimy, że Towarzystwo raz jeszcze stanie się ważnym elementem życia społecznego naszego królewskiego miasta.
Czemu nie ma mnie w Kanale 99? Sporo osób pyta mnie o to. To dla mnie miła niespodzianka, świadcząca o tym, że moja wakacyjna przygoda z kamerą Kanału 99 została zauważona. Nadal aktywnie wspieram ten projekt i jego twórców, wciąż uważam, że jest to przyszłość informacji o naszym mieście. Ale te kilkuminutowe reportaże niestety pochłaniało zbyt wiele mojej energii i czasu. Bacznie zaglądajcie jednak na stronę naszej lokalnej telewizji, od czasu do czasu będę się tam pojawiał.
To by było na tyle. Może warto by jeszcze wspomnieć mimo chodem o miejskim budżecie przyjętym również głosami radnych PO (bez konsekwentnej Bożeny Łapaj), o kolejnej 9 Będzińskiej Wigilii, którą zorganizowaliśmy wspólnie z prezydentem, wreszcie o niezwykle dynamicznej sytuacji w bratnich Wojkowicach. Ale po co, zawsze możecie o tym przeczytać u innych. Na koniec najważniejsze – wszystkim żądnym sensacji czytelnikom wyjaśniam - za Wami lektura ostatniego tekstu Moim Okiem... oczywiście ostatniego w mijającym 2012 roku. Życzę zdrowia na nowy – 2013. Do zobaczenia.

Będzin, 25-26 grudnia 2012

Joomla 3.0 Templates - by Joomlage.com