z archiwum mo z ramka W niedzielę na Narodowym odbył się dawno zapowiadany kongres lewicy. Szkoda, że zabrakło na nim miejsca dla części lewicowych organizacji. Nie było zaproszonych prezydentów, ani popisów oratorskich na miarę oczekiwań i aspiracji, a medialne relacje okazały się mało przychylne. Był za to sklepik z przyprawami do grilla z logo SLD. 

Leszek Miller rzucił kilka średnio udanych bon motów. Euforii w aplauzie jednak nie było słychać. To wynik nieco zgranej melodii, a może znużenia podróżą delegatów, przybyłych z najdalszych zakątków Rzeczpospolitej. Zgromadzonych rozpaczliwie próbował rozgrzać sekretarz generalny SLD – znamienne, że nie zapamiętałem jego nazwiska. Zdejmując marynarkę i krawat, zaapelował o zakasanie rękawów – hasło w Będzinie ostatnio bardzo popularne. Tak roznegliżowani uczestnicy przystąpili do wspólnego śpiewania.
Miód na nie jedno lewicowe serce wylała śpiewana z playbacku międzynarodówka, z samozwańczym dyrygentem w osobie szefa OPZZ-tu. Niemal młodzieńczy entuzjazm Jana Guza równoważył nieco zażenowanie, które w tej sytuacji pojawiło się na twarzach kilku mniej zaangażowanych w słusznie miniony ustrój. Nie było mnie tam, ale idę o zakład, że flirtujący ostatnio z SLD Daniel Olbrychski nie śpiewał.
Kilku kolegów z będzińskich struktur SLD, podążając przetartym przeze mnie szlakiem, murem stanęło za euro poseł Joanną Senyszyn. Widziałem, odnotowałem i gratuluję. Tylko radny Krzysztof Dudziński znów gdzieś wydzwaniał... za pewne ze świeżutkimi relacjami z tzw. pierwszej ręki.
Fajna impreza. Fajna, bo na Narodowym wreszcie coś się działo, fajna, bo każdy mógł kupić czapeczkę z logo Sojuszu lub czerwoną mieszankę egzotycznych przypraw, wreszcie fajna, bo warto zakasać rękawy do roboty, zagrzewając do boju partyjne doły. Szkoda tylko, że nikt tam nie wczytał się w list Aleksandra Kwaśniewskiego z ponowionym apelem o współpracę i działanie ponad podziałami, szkoda, że nikt na poważnie nie zastanowił się co to znaczy być lewicowym i czy przypadkiem lewicowość nie łączy się z otwartością, tolerancją i poszanowaniem poglądów innych ludzi - Palikotów, Kaliszów, Siwców i Kwiatkowskich. A może wierchuszka SLD też chciała udowodnić, że nie potrafi współpracować z innymi.

Będzin, 17 czerwca 2013

PS. Potwierdzam rewelacje krążące po mieście. Współtworzę stowarzyszenie Ryszarda Kalisza Dom Wszystkich Polska, w Zagłębiu pełniąc funkcję koordynatora DWP. Tworzymy struktury, długa droga przed nami, no i rękawy mamy zakasane :)

 

Joomla 3.0 Templates - by Joomlage.com