z archiwum mo z ramka Kolejną sesję Rady Miejskiej naszego królewskiego grodu mógł zdominować urodzaj ważnych informacji – o stanie samorządu, o stanie miejskich inwestycji, wreszcie o stanie miejskich spółek. Niestety znów znacznie ważniejsze okazały się połajanki, polityczna walka i chęć pokazania oponentom - kto tu rządzi. 

Kondycja polskiego samorządu. Słowem jednym nie jest ciekawie. Coraz częściej podnoszą się głosy o potrzebie zmian ustawy o gminnym samorządzie. Jak zwykle w takich sytuacjach pojawia się obawa, czy aby na proponowanych „nowościach” lokalna demokracja nie wyjdzie jak przysłowiowy Zabłocki na mydle. Ustawa z 1990 roku, przy swoich licznych mankamentach, delegowała jednak szereg uprawnień w ręce lokalnych społeczności, inna rzecz - czy wszędzie te społeczności udźwignęły tak wielką odpowiedzialność. Późniejsze zmiany (zwłaszcza te ostatnie) najczęściej okazywały się psuciem prawa i służyć miały głównie obarczaniu dołów dodatkowymi obowiązkami, bez zabezpieczenia środków potrzebnych na ich realizację. W praktyce doprowadziło to do katastrofalnej sytuacji w finansach wielu samorządów. W przyszłości – nie zależnie od tego, kto ewentualne zmiany będzie w tej materii przeprowadzał, warto dokonywać ich wspólnie, tj. z wykorzystaniem wiedzy osób tworzących samorząd w praktyce.
Kondycja gminnych spółek. No cóż – tu również jest niewesoło. Od lat najgorszy wynik notuje MZBM. Spółka, jak w kuluarach żartują samorządowcy, skazana na straty. Tyle tylko, że w ostatnich trzech latach to już finansowy Armagedon! Znacznie zwiększyły się nie tylko zaległości dłużników, sięgające już ponad 40 milionów złotych, ale i środki wydatkowane na działanie samej spółki, co wynika w mojej opinii głównie z przerostu zatrudnienia, w tym kadry kierowniczej i jej niemałych (pytanie czy zasłużonych) zarobków. Na domiar złego przy obsadzie tych stanowisk raczej nie kierowano się wykształceniem i doświadczeniem aplikujących, decydowały za to mocne plecy. Może warto wyciągnąć wnioski - odchudzić rozdęte zarządy, wypłacać wynagrodzenie stosowne do wyników spółki i podziękować kilku figurantom za współpracę. Oczywiście jest jeszcze dług, de facto strata miasta. Niestety ten problem będziemy rozwiązywali jeszcze przez dziesięciolecia.
Kondycja miejskich inwestycji. Wciąż idą pełną parą, ale wyczuwa się małą zadyszkę. Kończą się ostatnie inwestycje zapoczątkowane przez poprzednią ekipę, a we wszystkich dzielnicach stoją już place zabaw. Co dalej? A no, to zależy od kondycji finansowej miasta i decyzji władz. Radni złożyli swoje propozycje do budżetu na 2014 rok - ambitne, czasem może aż nadto. Teraz czekamy ile z tego uda się zrealizować. Nie ukrywam - będę również ten wskaźnik brał pod uwagę przy podejmowaniu decyzji o poparciu prezydenckiego projektu budżetu na nowy rok.
Na koniec o kondycji klasy politycznej. Przemilczmy może tym razem kolejne pozamerytoryczne połajanki, których adresatami byli interpelujący radni. Niestety znów Rada musiała się wypowiedzieć w sprawie zwolnienia z pracy radnego Janusza Herpla. Wniosek władz klubu sportowego MKS MOS Banimex Będzin przepadł po raz drugi, gdyż wątpliwości większości budziło jego uzasadnienie, zwłaszcza rzekomy brak związku decyzji klubu z bieżącą polityką. Niestety wciąż niejasny pozostaje też udział radnego Sławomira Seremaka (i jego ewentualnych mocodawców) w całej sprawie, za to kolega Marian Pietrzyk powstrzymał się od wypowiedzi i chyba warto go za to pochwalić. Na koniec wiceprzewodnicząca Rady Katarzyna Maciejewska, w niezwykle szczerym oświadczeniu, uzasadniła swój sprzeciw wobec tej uchwały, ale i polityki uprawianej tak niegodnymi metodami. Bardziej wnikliwi obserwatorzy mogli zauważyć w trakcie wystąpień m.in. Herpla i Maciejewskiej, spory dyskomfort na twarzach kilku lokalnych polityków.
Tymczasem szefujacy naszej Radzie – Sławomir Brodziński odczytał oświadczenie Bożeny Łapaj, sankcjonujące stan ideologicznej separacji między Panią radną, a kolegami z klubu PO. Decyzja ta, jak mniemam, specjalnie nie zmieni niczego w pracy ani Bożeny Łapaj, ani tym bardziej klubu Platformy. Choć rzeczywiście szeregi tej niegdyś najsilniejszej w regionie partii mocno się już przerzedziły. Na finał Brodziński chciał przekazać kilka własnych przemyśleń adresowanych do całej rady. Wśród nich przesłanie, że każdy z nas powinien głosować przede wszystkim w zgodzie z własnym sumieniem. Niestety te słowa nie wzbudziły entuzjazmu po lewej stronie i wśród kilku panów z klubu SLD spotkały się z aroganckimi ripostami, jak zwykle wypowiadanymi bez użycia mikrofonów.

Będzin, 30 września 2013

Joomla 3.0 Templates - by Joomlage.com